Dodano: 2015-06-05 05:52   |   Dodał: a.jakubowski (Arkadiusz Jakubowski)   |   Kategoria: Aktualności

parking

Rynek na parking

MOŻE NIE ARMAGEDON, ALE MAŁY CHAOSIK zaobserwowałem dzisiaj „na mieście” (Lesznie). 1 kwietnia, zaledwie pierwszy dzień obowiązywania bezwzględnego zakazu postoju na Rynku, a ja już (!!!) mam przemyślenia. Nie żebym był taki prędki w myśleniu, po prostu umówiłem się służbowo na Rynku, zapomniałem o zakazie, musiałem krążyć po mieście szukając wolnego miejsca, spóźniłem się na spotkanie i natychmiast zatęskniłem (chyba nie tylko ja) za parkingiem na Rynku.

Trochę rozumiem prezydenta Łukasza Borowiaka, który ten zakaz wprowadził.  W końcu w kampanii wyborczej o rewitalizacji leszczyńskiej Starówki mówił sporo. A wyborczych obietnic należy dotrzymywać. No a skoro po pierwsze leszczyńska Starówka  to głównie Rynek, po drugie  pojęcie „zrewitalizowana Starówka”  najwyraźniej kłóci się z pojęciem parking (choć na przykład w Toruniu, pięknym mieście, się  nie kłóci), to w efekcie wspomniany wyżej zakaz. Trochę też jednak nie rozumiem  prezydenta Borowiaka. No bo po pierwsze rewitalizacja leszczyńskiej Starówki się jeszcze nie zaczęła. Mało tego, widoków na rychłe rozpoczęcie rewitalizacji raczej nie ma. Na dodatek nie ma też widoków na rychłe powiększenie w centrum Leszna liczby miejsc parkingowych. A przecież każdy kowboj (kierowca) do czegoś swego rumaka przywiązać (zaparkować) musi.  No a skoro tak, to może warto było się z tym zakazem nieco wstrzymać. Ja wiem, że parking na Rynku miał wabić do centrum miasta klientów, a podobno, zamiast tego, wabił mieszkańców okolicznych kamienic, którzy sobie na Rynku parkowali. Wierzę. Ale z drugiej strony mnie nikt na Zatorzu nie zabrania parkować auta na ulicy pod domem, albo niedaleko  domu, albo nawet spory kawałek od domu. Ja wiem, nocami po Rynku szalała zmotoryzowana młodzież i podobno nie było na nią siły. Ale z drugiej strony, kiedy dzisiaj, zapomniawszy o zakazie, chciałem wjechać na Rynek, pogonił mnie strażnik miejski. Może warto było, w przypadku wspomnianej młodzieży, pójść właśnie tą drogą? I taki strażnik miejski na pewno by się ucieszył, bo przecież to idealna byłaby okazja do wystawienia mandatu. A taki młody człowiek,  jeden z  drugim, raz dwa by się nauczył, że na Rynek po nocy wjeżdżać nie wolno, że to „be”, że za to można zapłacić. No i jeszcze byli maruderzy, którzy, podobno, parkowali na Rynku po godzinach. No i trzeba było wywieźć jednemu z drugim takie auto i kazać za to wywiezienie zapłacić. Nauka na całe życie, naprawdę. Ja tak mam.

No ale, jak to się mówi, musztarda po obiedzie, mądry Polak po szkodzie itp., itd. I zamiast aut na Rynku oglądać będziemy ogromny, pusty plac, wyłożony kostką granitową nie pierwszej młodości. I polować na jakieś wolne miejsce na okolicznych uliczkach. Tak sobie myślę, że podobnie jak nie wszystko złoto co się świeci, nie wszystko było złe, co wymyśliła poprzednia władza.

Arkadiusz Jakubowski
 

 

 



Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza do tej publikacji.