Dodano: 2017-04-15 10:18   |   Dodał: a.jakubowski (Arkadiusz Jakubowski)   |   Kategoria: Aktualności

Zostały kadeckie ideały

Pamiętaj, żeś miał honor być kadetem: taką maksymę słyszeli absolwenci przedwojennego Korpusu Kadetów w Rawiczu. Na stałe wpisała się ona w historię miasta, tak samo jak dawna szkoła mundurowa. Wprawdzie w mieście nie ma już kadetów, ale pamięć o Korpusie jest ciągle żywa

Korpus Kadetów w Rawiczu był jednym z trzech funkcjonujących w latach międzywojennych. Powstał jako ostatni, utworzono go w 1925 roku. Najpierw nosił nr 3, później nr 2 – po zlikwidowaniu w 1936 roku KK nr 2 w Chełmnie i przeniesieniu części jego kadry i wychowanków do Rawicza. Ulokowano go w tzw. białych koszarach zwolnionych przez wojsko, które później rozbudowano na potrzeby szkoły. W tym kompleksie obiektów (obecnie teren szpitala) znajdowały się m.in. główny budynek szkoły, internat, izba chorych, portiernia, pralnia, szklarnia, masztalarnia, rusznikarnia, stadion, kino, sala widowiskowo-teatralna.
    Organizując korpusy kadetów Ministerstwo Spraw Wojskowych określiło, że ich celem jest ,,wychowanie dzielnych charakterów i wykształcenie obywateli (...) o prawdziwym honorze''. Szkoły przygotowywały do zawodu wojskowego, szczególny nacisk kładziono w nich na wszystko, co miało związek ze służbą wojskową. Priorytetem było także wychowanie moralne, patriotyzm. Nie akceptowano jednak szowinizmu, czy nietolerancji dla innych narodowości i religii.Tylko mit?
Utarło się, że były to elitarne szkoły, to jednak nie do końca prawda. Było tak w pierwszych latach istnienia Korpusów, gdy większość uczniów wywodziła się z elity społecznej, ale później w tych placówkach kształciła się młodzież z różnych warstw społecznych.
    – Do korpusu szło się po ukończeniu nauki w szkole powszechnej lub po trzeciej klasie gimnazjum niższego, zatem kandydaci mieli od 13 do 15 lat – mówi Henryk Pawłowski, pracownik Muzeum Ziemi Rawickiej, autor książki ,,Korpus Kadetów w Rawiczu. Tradycja i historia''. – W pierwszej kolejności przyjmowano synów wojskowych, zwłaszcza oficerów. Wśród nich pierwszeństwo miały sieroty po wojskowych. Przyjmowano także sieroty po urzędnikach państwowych i nauczycielach. Ponadto preferowano synów inwalidów wojennych i osób wysoko odznaczonych za wojskowe zasługi. Pozostali uczniowie wywodzili się z mniej zamożnych, czy wręcz ubogich rodzin – były to dzieci, które dobrze zdały egzaminy wstępne do KK. W korpusach funkcjonował bardzo dobrze rozwinięty system stypendialny. Biedniejszym uczniom pomagało też Towarzystwo Przyjaciół Korpusów Kadetów.

Wspomnienia dawnych uczniów KK w Rawiczu – Zbigniewa Piórowicza i Aleksego Dworczaka z Łodzi. Obaj urodzili się na terenie Wielkopolski, a naukę w rawickim KK zaczęli w 1937 roku. Ich wspomnienia pochodzą ze znajdującej się w archiwach Muzeum Ziemi Rawickiej płyty, na której udokumentowano zorganizowane kilka lat temu, podczas rawickich obchodów Dnia Kadeta, spotkanie dawnych kadetów z młodzieżą.
    – Byliśmy na letnim obozie nad Pilicą, a ja poszedłem bez pozwolenia popływać. Zauważył to wychowawca. Za karę, a był upał, musiałem zameldować się w pełnym rynsztunku – w płaszczu, z plecakiem i resztą ekwipunku. Tak stałem przez parę godzin.
    – Pewnego razu, gdy odbywały się szkolne zajęcia, ja i moi koledzy z rocznika udawaliśmy chorych. Byliśmy w sali lekarskiej na piętrze budynku. Było lato, piękna pogoda. Postanowiliśmy choć na chwilę wyrywać się na słońce. Związaliśmy skórzane paski od spodni i zrobiliśmy z nich ,,linkę''. Kilku chłopców spuściło się po niej z okna. Pobiegli w krzaki poleżeć na słońcu. Zauważył ich wychowawca. Uciekinierzy przybiegli z powrotem pod okno. Zaczęli wciągać się po ,,lince'' na piętro. Ostatniego z nich wychowawca złapał za nogi. Odwiązaliśmy ,,linkę'', chłopiec spadł na wychowawcę, który stracił przytomność. Zbiegliśmy na dół, przesunęliśmy wychowawcę pod inne okno i wróciliśmy do sali. Jak się ocknął, nie wiedział, na które okno wspinali się uciekinierzy.
    – Którejś niedzieli po śniadaniu maszerowaliśmy w galowych mundurach wraz z orkiestrą dętą na mszę do kościoła garnizonowego. Wcześniej bęben na wózku ciągnął bernardyn, ale po tym, jak zdechł jego rolę przejął kucyk i nie mógł się do tego przyzwyczaić. Gdy orkiestra zaczęła grać, kuc od kakofonii dźwięków dostał szału. Ruszył z kopyta, tratując orkiestrę. Porozbijał instrumenty. Uczeń, który prowadził kuca, uczepił się wózka z bębnem i w tej pozycji był ciągnięty przez kilkadziesiąt metrów, aż nie zdołano okiełznać konia. Wszystko widzieli mieszkańcy miasta, mieli niezły ubaw!


    Z akt szkolnych wynika, że w 1935 roku w korpusach było 6,5% kadetów pochodzących ze sfer wojskowych, 5,5% ze sfer zamożnych, 23% z warstw średniozamożnych, 40% ze sfer niezamożnych i 25% z rodzin ubogich.Dla najzdolniejszych
Korpusy cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem młodzieży. Po selekcji zostawali w nich najzdolniejsi. Podczas wizyty w Rawiczu jeden z dawnych kadetów wspominał, że w jego roczniku było aż 2000 chętnych. Do egzaminów konkursowych, które trwały 3 dni, zakwalifikowano 500. Zdało je 200 chłopców. Z tej grupy wybrano 120. Po dwóch latach nauki zostało 70.
    – W Korpusie był wysoki poziom kształcenia, więc w tym sensie można mówić o elitarności szkoły – zauważa Pawłowski. – Absolwenci korpusów robili później kariery w wojsku albo w innych profesjach, na przykład zostawali profesorami, czy lekarzami. Należeli do społecznej elity. Byli przy tym silnie ukształtowani patriotycznie. Wielu z nich zginęło podczas II wojny światowej, zostało zamordowanych w Katyniu, walczyło w drugim podziemiu, przeszło przez piekło stalinowskich więzień politycznych, oddając życie za wolną i niepodległą ojczyznę. Wielu po wojnie musiało emigrować z Polski. Na światowe zjazdy kadetów, które odbywały się w Rawiczu, przyjeżdżały osoby z wielu krajów i różnych kontynentów.
    Nauka w Korpusie trwała 6 lat. W szkole obowiązywały opłaty np. za zakwaterowanie, wyżywienie, umundurowanie uczniów, na fundusz szkolny, za podręczniki i pomoce szkolne. Były jednak miejsca bezpłatne i półpłatne (limitowane) uzależnione m.in. od zamożności rodzin uczniów.
    – Dla tych, którzy musieli ponosić koszty nauki, opłaty były dość wysokie – dodaje Pawłowski. – Pod tym względem także była to elitarna placówka.Wojskowy rygor
Każdy rocznik w szkole tworzył kompanię. Poszczególne klasy w roczniku były plutonami, które były jeszcze podzielone na 11-osobowe drużyny, bo w salach, w których zakwaterowani byli uczniowie, znajdowało się po 11 łóżek.
    Szkolna codzienność wyglądała po żołniersku. Uczniowie korpusu przez cały rok szkolny byli ,,skoszarowani''. Dostawali najwyżej przepustki na wyjście do miasta. Obowiązywało ścisłe przestrzeganie planu dnia. Pobudka grana przez trębacza była o godz. 6, później mycie w zimnej wodzie, sprzątanie łóżka i szafki, apel, modlitwa, śniadanie w stołówce i lekcje do około godz. 14. Następnie przerwa obiadowa, trochę wolnego czasu, a potem nauka własna, zajęcia indywidualne – sportowe lub wojskowe. Kolacja o godz. 19, po niej zajęcia kulturalne, wieczorny raport i jeszcze trochę wolnego czasu. Capstrzyk i gaszenie świateł o godz. 22.

Korpusy Kadetów II RP nawiązywały do tradycji Szkoły Rycerskiej utworzonej w 1765 roku pod patronatem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Pierwszy KK utworzono w 1918 roku w Krakowie-Łobzowie (w 1921 roku został przeniesiony do Lwowa). Drugi KK powstał w 1919 roku w Modlinie (w 1926 roku przeniesiony do Chełmna). Rawicki KK powstał w 1925 roku, najpierw nosił nr 3, później nr 2 – po zlikwidowaniu w 1936 roku KK nr 2 w Chełmnie i przeniesieniu części jego kadry i wychowanków do Rawicza. W ciągu 14 lat w rawickim KK uczyło się około 1300 kadetów. Szkołę ukończyło 773. Gdy rozpoczynała się II wojna światowa, w szkole uczyło się około 500 kadetów.


    Niedziela różniła się od dnia powszedniego. Zaraz po śniadaniu cały batalion w strojach galowych maszerował, na czele z własną orkiestrą, na mszę do kościoła garnizonowego przy placu Wolności. Podniosły charakter miały także kadeckie uroczystości, w tym trzy najważniejsze nawiązujące do tradycji Szkoły Rycerskiej: ślubowanie, wręczenie broni i pożegnanie absolwentów wraz z defiladą, po której komendant korpusu wygłaszał formułę ,,Pamiętaj, żeś miał honor być kadetem, żyj i umieraj dla Ojczyzny''. Dla kadetów był to drogowskaz na dalsze życie.Najpierw bażanty
W święto 11 listopada najmłodsi adepci, nazywani ,,bażantami'', składali uroczyste przyrzeczenie. Po zaprzysiężeniu, już jako kadeci, otrzymywali mundury i rogatywki. Broń jako stałe wyposażenie dostawali na trzecim roku nauki. Oprócz szkolenia wojskowego mieli takie same lekcje jak w cywilnym gimnazjum. Bardzo ważny był sport. Z wychowania fizycznego trzeba było mieć pozytywną ocenę, inaczej powtarzało się rok nauki. Można było trenować lekką atletykę, piłkę nożną, siatkówkę, szermierkę, boks, strzelectwo, szachy, tenis, pływanie i inne dyscypliny.Ostatni rycerz
Jednym z najbardziej znanych wychowanków rawickiego KK był pułkownik Łukasz Ciepliński, ostatni komendant Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Pamięć o tym żołnierzu podziemia niepodległościowego, ,,ostatnim rycerzu Polski Walczącej'' – jak go określano, wiąże się m.in. z przypadającym 1 marca Świętem Żołnierzy Wyklętych. Właśnie tego dnia w roku 1951 Ciepliński został zamordowany przez bezpiekę. O tym bohaterze narodowym i kadecie przypomina tablica pamiątkowa znajdująca się na murze rawickiego szpitala, obok starej tablicy poświęconej wychowankom i wychowawcom KK.
    – Ciepliński ukończył rawicki Korpus w 1934 roku – mówi Pawłowski. – Z tej szkoły wyniósł takie wartości jak: patriotyzm, umiłowanie wolności, godność, żołnierski honor, wiarę i gotowość poświęcenia się za te ideały. Przykłady pamięci
Pamięć o KK od wielu lat pielęgnuje Muzeum Ziemi Rawickiej. W placówce znajduje się Sala Kadecka z wieloma pamiątkami po Korpusie i jego wychowankach. Muzeum wydało przynajmniej kilkanaście publikacji dotyczących tej szkoły.
    – Jest wiele przykładów na to, że Rawicz kultywuje pamięć o Korpusie – mówi Jacek Jarczewski, były dyrektor Muzeum Ziemi Rawickiej. – Miasto było gospodarzem czterech z siedmiu Światowych Zjazdów Kadetów: w 1979, 1989, 1995 i 2000 roku. Jeszcze niedawno funkcjonował Zespół Szkół nr 3, który nosił imię Rawickiego Korpusu Kadetów. Ponadto przez wiele lat władze miasta, miejscowi historycy, czy Bractwo Kurkowe utrzymywali kontakty z organizacjami kombatanckimi kadetów, w tym Poznańskim Klubem Kadetów II RP. Do popularyzacji tradycji kadeckich, poprzez okolicznościowe wydawnictwa, przyczynili się też rawiccy filateliści.Zupa kadecka
Pielęgnowaniem pamięci o KK są także coroczne, rawickie obchody Dnia Kadeta, który przypada 21 maja (od 2013 roku jest to ogólnopolskie święto wojskowe). Ich głównym organizatorem jest miejscowe muzeum. Rok temu z tej okazji rawiczanie częstowani byli na deptaku zupą kadecką. Została ugotowana według przedwojennego przepisu, takiego, jaki był w rawickim Korpusie.
    – Częstując nią mieszkańców miasta przypominaliśmy im o dawnym Korpusie i że w Polsce, w tym i w Rawiczu, obchodzi się Dzień Kadeta – zaznacza Jarczewski.Pomysł na reaktywację
Ćwierć wieku temu pojawiła się idea reaktywowania w Rawiczu korpusu kadetów czerpiącego z przedwojennego charakteru szkoły. Z pomysłem wyszedł Poznański Klub Kadetów II RP, wsparty przez władze Rawicza. Klub uznał, że Rawicz jest najdogodniejszą lokalizacją dla takiej szkoły z racji integrowania wszystkich środowisk kadeckich. W 1991 roku zwrócił się w tej sprawie do prezydenta Lecha Wałęsy i Ministerstwa Obrony Narodowej, ale bez skutku. Klub ponowił prośbę rok później. W 1993 roku dostał odpowiedź, że realizacja inicjatywy jest zbyt skomplikowana i że nie zależy tylko od MON. Powoływano się m.in. na Konwencję Praw Dziecka ONZ, która zabrania rekrutowania do sił zbrojnych osób poniżej piętnastego roku życia oraz na funkcjonowanie w Polsce trzech liceów wojskowych spełniających zadania wychowawcze korpusów kadetów. W 1995 roku pomysł reaktywowania KK jeszcze raz wsparły władze Rawicza.
    –W tamtym czasie w Rawiczu zlikwidowano jednostkę wojskową – mówi Tadeusz Pawłowski, który w 1995 roku był wiceburmistrzem miasta. – Wskazywaliśmy, że obiekty po garnizonie nadawałby się na siedzibę Korpusu. Inicjatywa odżyła jeszcze w 2000 roku po VII Światowym Zjeździe Kadetów, ale nie zyskała aprobaty MON.Licealna namiastka
Do kultywowania w Rawiczu tradycji kadeckich włącza się I LO, które od września chce utworzyć klasę mundurową. Ma ona nawiązywać do tych tradycji. W ulotce informacyjnej nazywana jest też ,,klasą kadecką'', a patronat nad nią sprawować będzie Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Lądowych we Wrocławiu.
    – W Polsce było lub jest kilka liceów czerpiących z tradycji korpusów kadetów, mających w nazwie ,,kadeckie'' – zauważa Henryk Pawłowski. – Są też licea posiadające klasy mundurowe – wojskowe.
JAN KOWALSKI    
REPORTER nr 0596 page 013REPORTER nr 0596 page 014



Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza do tej publikacji.