Dodano: 2017-10-04 13:06   |   Dodał: a.jakubowski (Arkadiusz Jakubowski)   |   Kategoria: Aktualności

A popiół do laboratorium

Straż Miejska w Gostyniu otrzymała skuteczny oręż do walki z „producentami smogu”.

Może zlecać badanie próbek popiołu pobranych z podejrzanych pieców. Takie badanie wyjaśni, czy palono drewnem lub węglem, czy śmieciami.
    Dym z kominów, który jesienią i zimą zasnuwa gostyńskie ulice powodował u niektórych osób trudności z oddychaniem. Zapewne miało to wpływ na decyzję lokalnych urzędników, by powalczyć z tymi, którzy w swoich przydomowych kotłowniach palą śmieciami. Na pierwszy front tej walki posłano Strażników Miejskich. Wprawdzie z problemem tym walczą oni już od lat, ale tym razem gostyńskie władze wyposażyły ich w broń, jakiej pozazdrościć im mogą koledzy z wielu municypalnych komend  w kraju.
    -Podpisaliśmy umowę z centralnym laboratorium na Śląsku, przeszliśmy specjalne szkolenia, otrzymaliśmy certyfikaty – wymienia Andrzej Maćkowiak, komendant Straży Miejskiej w Gostyniu. - I od tego roku mamy uprawnienia do pobierania z palenisk  próbek popiołów, które potem wysyłamy do laboratoryjnego badania.
    Chodzi oczywiście o to, by zbadać, czym pala właściciele badanych pieców. A bywa ze używany opał nie tylko pozostawia wiele do życzenia, ale jest po prostu zakazany przepisany. To plastiki, gumy, opony, lakierowane drewno, stara odzież,  buty i inne...
    -Do tej pory też przeprowadzaliśmy kontrole, niekiedy wskutek otrzymywanych od mieszkańców skarg i zgłoszeń, ale musieliśmy ograniczać się wyłącznie do oględzin, które nie zawsze skutecznie pozwalały wyjaśnić wątpliwości  – mówi komendant.  -Wyniki laboratoryjnego badania wątpliwości nie pozostawi żadnych.
    W specjalnie powiększonym tegorocznym budżecie gostyńskiej Straży Miejskiej  znalazła się zarezerwowana na te badania kwota. Pojedyncze badanie nie jest tanie – kosztuje 500 zł, ale nie ma nic cenniejszego niż zdrowe płuca gostynian. Dlatego też żadnego z właścicieli gostyńskich kotłowni opalanych opałem stałym, nie powinien zdziwić widok pukającego do jego drzwi strażnika ze specjalnym wiaderkiem i kilkoma szufelkami do wyboru w ręku. Ta wygląda o zestaw do pobierania próbek. Pobrany z paleniska popiół i zdrapany ze ścianek osad umieszczane są  w wiaderku, które, dla pewności  na miejscu jest plombowane i potem wysyłane na Śląsk. W razie, gdy wynik będzie dla palącego w piecu niekorzystny, wezwany on zostanie do Straży Miejskiej i ukarany mandatem – maksymalnie 500-złotowym. Może mandatu nie przyjąć, ale wtedy musi się liczyć z tym, że sprawa trafi do sądu, który może wymierzyć mu nawet 5000 zł kary.     Gostyńscy strażnicy pobierają popiół z palenisk na podstawie upoważnienia  nadanego im przez burmistrza Gostynia – to jest umocowanie prawne całej akcji. Oczywiście można w takiej sytuacji nie  wpuścić ich do domu, ale, jak zapewnia komendant, i tak nie uchroni to delikwenta przed kontrolą.
    -Skorzystamy wtedy  z innych prawnych procedur – mówi.
    Pozostaje jeszcze do opisania ogólny aspekt zjawiska. Palenie śmieciami jest jak najbardziej naganne i powinno być karane. Należy sobie jednak zdawać sprawę, że nie każdy gęsty i śmierdzący dym, wydobywający się z komina, świadczy o tym, że w piecu palą się właśnie śmieci:
    -Łatwo się można pomylić w ocenach – przyznaje komendant Maćkowiak. - Często gęsty, śmierdzący dym to efekt nieumiejętnego palenia w piecu węglem czy miałem albo efekt stosowania węgla i miału niskiej jakości. A to nie jest jeszcze w  Polsce zabronione i karalne. Ma się to dopiero zmienić w 2108 roku, gdy zostanie wprowadzony zakaz sprzedaży opału najgorszej jakości.
    I zapewne dopiero wtedy będzie można skutecznie zawalczyć ze smogiem.  Póki co pozostaje walka z paleniem w piecach śmieciami. Konieczne, ale jednak nie wystarczająca.
Arkadiusz Jakubowski
 



Dodaj komentarz

Dodał: Zdzich Siemacho
2018-01-05 21:09
Co za bzdury wypisujecie? Można strażników nie wpuścić do domu na kontrolę???!!! Można, ale grozi za to kara pozbawienia wolności, bo "podpada to" pod prokuratora. Doczytajcie sobie... Komendant też.