Dodano: 2017-01-20 12:13   |   Dodał: a.jakubowski (Arkadiusz Jakubowski)   |   Kategoria: Aktualności

Krajobraz po...

Leszno

Krajobraz po cięciach

Opozycja w leszczyńskiej Radzie Miasta (Lewica, PO plus trzech niezależnych) zrobiła wczoraj (19 stycznia) co zapowiadała – ścięła planowane w budżecie 2017 wydatki. O 8,2 mln zł. Zanim napiszę co o tym  sądzę, jedno zastrzeżenie. Zanim napiszę, jak to oceniam, uprzedzę: ja w stu procentach zgadzam się z red. Adamkiem:  http://elka.pl/content/view/82850/663/ o żaden budżet tu nie chodzi, to czysta polityczna rozgrywka. No, a teraz moje.


    Ja uważam, ba, nawet nie mam co do tego wątpliwości, że cała obecna opozycja (Lewica, PO plus 3 niezależnych) w Radzie Miasta Leszna ma dwóch niekwestionowanych liderów: Ryszard Hayna i Tomasza Malepszego. Pierwszy kreśli scenariusz polityczny wydarzeń (w tym  przypadku chodziło o osłabienia tkwiącej w planowanych działaniach miękkich dużej politycznej mocy budżetu miasta na 2017 rok), drugi wypełnia ten polityczny scenariusz treścią (w tym przypadku polegało to na znalezieniu  w projekcie budżetu pozycji do wycięcia, aby osiągnąć wymienioną przez opozycję kwotę 10 mln zł – ostatecznie 19 stycznia opozycja złożyła pismo z 34 wnioskami cięć,  na łączna kwotę 9,7 mln zł). Ale, co mnie strasznie dziwi, ci obaj bardzo doświadczeni liderzy popełnili poważne, moim zdaniem, błędy.
    Najpierw o politycznych. Moim zdaniem większe polityczne profity opozycja miałaby z puszczenia budżetu w wersji prezydenckiej i punktowania potem jego realizacji. Nie powinno być z tym problemu, bo przecież od 16 grudnia opozycja twierdzi, że budżet jest bardzo zły – ze zbyt dużym deficytem. No chyba, że budżet jest jednak dobry i nie byłoby co punktować. To nic, bo i tak istniał jeszcze drugi możliwy scenariusz tej politycznej rozgrywki: zamiast składać 34 odrębne wnioski, wystarczyło złożyć jeden obligujący prezydent do ścięcia deficytu według własnego uznania o 10 mln zł. Efekt propagandowy (uratowaliśmy miasto od długów!) byłby osiągnięty, a jednocześnie opozycja uniknęłaby katastroficznej (moim zdaniem) wizerunkowej wpadki, jaką obserwowaliśmy na czwartkowej sesji. Każdy mógł tę sesję oglądać  na żywo w sali albo  na YouTube. Kto nie widział, a chce się przekonać czy mam rację,  może tę sesję w każdej chwili odtworzyć sobie na YouTube. Myślę że warto, choćby w celach szkoleniowych. O co chodzi?
    Opozycja zaczęła głosować każdą ze swych propozycji po kolei. I nagle okazało się, ze każda z tych propozycji to nie anonimowy zapis w rubryce budżetu, ale pieniądze, których wydatkowanie (lub nie) wiąże się z konkretnymi grupami mieszkańców (np. członkami stowarzyszeń, młodzieżą, kibicami Unii), konkretnymi ulicami i ich mieszkańcami, konkretnymi budynkami (np. szkoły). A to wszystko są przecież wyborcy. Przekaz pijarowy poszedł taki, że opozycja zabiera im jakieś pieniądze. Wizerunkowa wpadka na całej linii. Moim zdaniem oczywiście. W zasadzie jedynym wnioskiem, który w bezpośredni sposób nie dotyka nikogo z mieszkańców Leszna jest wniosek nr 5, w którym ograniczono o 500.000 zł (z 2,7 mln zł) wydatki na promocję (w tym promocję przez sport, promocję w mediach, wydawnictwa, reklamowe gadżety).
     Teraz o błędach merytorycznych. Chyba  nie ma lepszego kandydata do szukania deklarowanych oszczędności w budżecie oponenta niż osoba, która 16 lat sama zajmowała jego miejsce i sama stworzyła kilka budżetów. A jednak pan Tomasz Malepszy nie ustrzegł się, moim zdaniem,  błędów. Przyjrzyjmy się np. wnioskowi nr 21. Chodziło o ścięcia o 500.000 zł (z 600.000 zł) z wydatków planowanych na Leszczyńskie  Centrum Nauki w wieży ciśnień. W trakcie obrony tego wydatku przez miejskich urzędników okazało się, że wniosek w sprawie tego centrum został już (zresztą za wcześniejszą zgodą radnych) złożony  do Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego i jest duża szansa na bodaj 83-procentowe dofinansowanie z Unii. Warunkiem otrzymania jest jednak zawarta we wniosku do WRPO deklaracja miasta, że posiada na ten cele tzw. udział własny, czyli owe 600.000 zł. Wycięcie, jak chciała opozycja, z tej kwoty 500.000 zł sprawiłoby, że należałoby wycofać wniosek z WRPO i de facto zrezygnować ze stworzenia w Lesznie centrum nauki. Ostatecznie opozycja z tego cięcia się wycofała, co odczytują w kategoriach przyznania się do błędu. Identycznie miała się sytuacja z planowaną rewitalizacją ulicy J. Słowackiego w centrum miasta. W budżecie prezydenckim była na to kwota 1,4 mln zł, opozycja ścięła ją (z tego wniosku się nie wycofała) o 700.000 zł, co spowoduje konieczność wycofania wniosku z WRPO. Błędów było więcej. Na przykład  we wniosku nr 18  opozycja chciała  w pozycji „przebudowa infrastruktury przy stadionie Smoczyka” wyciąć 200.000 zł z proponowanej kwoty 1,4 mln zł. Tyle że opozycja nie zauważyła, że te 1,4 mln zł przeznaczone ma być na przebudowę przy stadionie kanalizacji deszczowej. Przypomnijmy: to jest ulica 17 Stycznia!!! Wszyscy pamiętamy, co się tam działo po nawalnych deszczach w ubiegłym roku. Czy próba (ostatecznie z tej propozycji opozycja się też wycofała) wstrzymywania pieniędzy na zredukowanie zagrożenia powodziowego mieszkających tam ludzi, nie była wizerunkową wpadka? Ostatecznie opozycja wycofała się, jeśli dobrze policzyłem, z pięciu wniosków. Jedynym wnioskiem, który
    Radny Ryszard Hayn (Lewica) powtarzał wczoraj, że opozycja nie wycina zadań, ale  tylko ogranicza wydatki i nie dojdzie do wycofania się planowanych robót. Czy na pewno? Weźmy dla przykład przegłosowany wniosek nr 11. Chodzi o ścięcie o 50.000 zł z kwoty 500.000 zł z pozycji SP7. Pod tą nazwa kryją się pieniądze przeznaczone na budowę łącznika i windy dla niepełnosprawnych uczniów w Szkole Podstawowej nr 7. 50.000 zł to tylko 10 procent całości, więc wydaje się to niewiele. Na pewno?  Według informacji prezydenta Borowiaka udzielonej na sesji, na windę i łącznik w „siódemce” jest już gotowy kosztorys inwestorski i on opiewa na kwotę 590.000 zł. To oznacza, że zatrudnieni przez miasto kosztorysanci na tyle wycenili wartość tych robót. Teraz na te roboty zostanie ogłoszony i rozstrzygnięty przetarg i dopiero wtedy okaże się, ile naprawdę miasto zapłaci za łącznik i windę dla niepełnosprawnych dzieci. Mówiąc obrazowo: cena wyjściowa to 590.000 zł a chętne na wykonanie tych robot firmy będą się licytować. Ale czy na pewno zaoferują niższa cenę?  W tym roku w Polsce po raz pierwszy od kilku lat pojawi się inflacja (właściwie już się pojawiła pod koniec 2016), a więc wzrosną wszystkie ceny. Po drugie wiele wskazuje na to, że koniunktura gospodarcza się rozkręci, firmy będą miały więcej pracy (czyli zamówień, czyli wzrośnie popyt) . A jeśli będą miały więcej pracy (wzrośnie popyt), to i ich usługi zdrożeją (w makroekonomii to proste prawo o cenie równowagi). W tej sytuacji czy ktoś z opozycyjnych radnych zagwarantuje, że owe 450.000 zł, które opozycja zostawiła po cięciach  na łącznik i windę dla niepełnosprawnych dzieci w SP nr 7 rzeczywiście wystarczy na prace, których wartość kosztorysanci określili na 590.000 zł? I dokładnie tak samo jest w każdym innym przypadku jakiejkolwiek planowanej inwestycji – nigdy z góry nie wiadomo, jakie będą ceny w przetargach. Na dwoje babka wróżyła.
    To zupełni jak z remontem domu. Czy ktoś z nas gdy planuje remont domu lub mieszkania i szacuje że kosztować go to będzie 4000 zł, to szykuje sobie na te prace 2800 zł? Czy wręcz przeciwnie: na wszelki wypadek zabezpiecza sobie 4400 zł, bo przecież zawsze mogą pojawić się niespodziewane wydatki i lepiej mieć w zanadrzu więcej niż mniej? A jeśli rzeczywiście wyjdzie taniej, to pieniądze które zostały przecież nie znikną. Identycznie jest z tworzeniem budżetu miasta – lepiej zostawić na kupce więcej, a potem, jeśli zostanie górka na przykład przeznaczyć ją na szybszą spłatę zadłużenia.  
    Radna Barbara Mroczkowska (PO) na sesji powtarzała: „Musimy oszczędzać”. Ja też uważam, że zawsze warto szukać oszczędności. Tyle tylko, że okazuje się, że w tym szukaniu oszczędności w wykonaniu Platformy Obywatelskiej są, że się tak wyrażę,równi i równiejsi.  Oto na sesji dochodzi do głosowania wniosku nr 23. W tym wniosku propozycja ścięcia o 400.000 zł z kwoty 1,4 mln zł wydatków przeznaczonych na modernizację strzelnicy w Lesznie. O modernizację strzelnicy od dawna bardzo mocno zabiegają i Barbara Mroczkowska i jej kolega z PO - Jarosław Zielonka. A teraz mają głosować (jak cała opozycja) za ścinaniem pieniędzy na strzelnicę (na modernizacje strzelnicy ma być spore dofinansowanie zewnętrzne, ale i tak potrzebny będzie udział własny). I co się dzieje w tym momencie? Radna Barbara Mroczkowska, która akurat pełni rolę radnego sprawozdawcy i zgłasza wnioski opozycji, modyfikuje (mam wrażenie, że ad hoc, przy mikrofonie)  pierwotny wniosek opozycji: nie chce ścinać o 400.000 zł, ale już tylko o 200.000 zł. W czwartek na sesji to był jedyny taki przypadek.
    I na koniec trochę z innej beczki. Z zainteresowaniem wysłuchałem wypowiedzi Ryszarda Hayna podczas dyskusji nad wnioskiem wykreślającym z projektu budżetu wydatki na tablety dla radnych i nowy, elektroniczny system głosowania dla Rady Miejskiej (w sumie obie pozycje na 90.600 zł). Powiedział (przytaczam z pamięci), że w sytuacji gdy tnie się innych pozycjach nieprzyzwoicie byłoby wydawać na tablety dla radnych. Dodał jeszcze coś takiego, że ma już swoje i lata i być może nie docenia zalet elektroniki. I tu się z nim zgodzę. Nie docenia ani walorów, ani oszczędności czasu i pieniędzy, których elektronika przysparza.
    Aha, zapomniałbym o najważniejszym! W czwartek nie zdołano uchwalić budżetu dla Leszna na 2017 rok, głosowano jedynie poprawki. Ciąg dalszy sesji budżetowej w poniedziałek od godz. 16. Warto oglądać!
Arkadiusz  Jakubowski



Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza do tej publikacji.