Dodano: 2017-01-13 16:26   |   Dodał: a.jakubowski (Arkadiusz Jakubowski)   |   Kategoria: Aktualności

Taniec trzynastu...

Polityka lokalna

Taniec trzynastu szabel


Pewnie są tacy, którzy powiedzą, że to co rozegrało się dzisiaj (12 I 2017) podczas sesji Rady Miejskiej w Lesznie jest pokerową, polityczną grą. Dla mnie było to coś na podobieństwo kabaretu, co na dodatek udowodniło, że nawet w takiej radzie miejskiej takiego niewielkiego miasta jak Leszno liczy się przede wszystkim interes polityczny (i nie tylko), a nie publiczny. Oczywiście to jest moje zdaniem. O co chodzi?


Dzisiaj miał być uchwalany budżet Leszna na 2017 rok. Budżet z wysokim (44 ,5 mln zł) deficytem, ale też mocno proinwestycyjny. Moim zdaniem to dobry budżet szczególnie w momencie gdy wchodzimy w fazę dzielenie funduszy unijnych z kolejnego rozdania. Kto ciekaw mojej opinii o budżecie może się z nią zapoznać tutaj: http://reporterleszczynski.pl/264-budzet-bez-greckiej
Że będą kłopoty z jego uchwaleniem było wiadomo od czasu, gdy rządząca Lesznem koalicja PL18 i PiS straciła w radzie większość. Z PiS odszedł Piotr Kois, z PL18 wyrzucono Piotra Więckowiaka. W radzie liczącej 23 radnych koalicja dysponuje tylko 10 mandatami. Zaczęło się od pisma podpisanego przez 12 radnych (pisałem o tym w tekście, który podlinkowałem wyżej) opozycyjnych, którzy zażądali ścięcia deficytu na ten rok do 16,5 mln zł. Dzisiaj rano gruchnęła wieść, że opozycja liczy już nie 12, ale 13 szabel, bo dołączył do niej Kois. Potwierdziło się to na sesji. Ale po kolei.
Schody zaczęły się już przy zatwierdzaniu porządku obrad. Radny Grzegorz Rusiecki (kiedyś Lewica, od kilku dni radny niezależny) zgłosił wniosek by uchwałę budżetową, nad którą rada ma obradować cofnąć do prac w komisji budżetowej. Radny Rusiecki dodaje, że chodzi o kompromis, że opozycyjna trzynastka zgadza się podnieść deficyt do 33,5 milionów złotych (wraz z rozchodami w kwocie 10 mln zł, które wedle mojej wiedzy do deficytu nie są zaliczane). W odpowiedzi radca prawny Urzędu Miasta twierdzi, taki wniosek na tym etapie procedowania budżetu miasta jest niezgodny z przepisami – na cofanie budżetu do komisji już za późno, bo już trwa określona procedura jego uchwalania. Mimo niezliczonych przerw radny Rusiecki swój wniosek podtrzymywał. I ten wniosek został przegłosowany. Wynik głosowania: trzynaście do dziesięciu. Na sali konfuzja, bo oto rada po pierwsze nie uchwaliła budżetu (i nie wiadomo kiedy to zrobi – czas goni, bo ustawowy termin to 31 stycznia). Po drugie, bo rada przegłosowała wniosek niezgodny z przepisami. Co teraz? Pewnikiem anuluje go wojewoda – ktoś mówi. Ale okazuje się, że wojewoda nie będzie miął do tego okazji, bo po kolejnej przerwie głos najpierw zabiera Wojciech Rajewski (Lewica, opozycja), a potem Rusiecki.
Rusiecki zgłasza wniosek o... reasumpcje tego głosowania. Reasumpcję, czyli ponowne głosowanie już przegłosowanego wniosku. Wniosek o reasumpcję musi mieć uzasadnienie. Przewodniczący Sławomir Szczot pyta więc, jakie jest uzasadnienie tego wniosku (bo jakieś przecież musi być) Radny Rusiecki chwile się waha i odpowiada: „Powiedzmy, że jeden radny się pomylił”. Reasumpcje przegłosowano jednogłośnie. Ostatecznie budżet nie został ani odrzucony, ani uchwalony, ale... przesunięty. Na 19 stycznia, za tydzień.

Komentarz:
A teraz mój komentarz do tego. Reasumpcję przegłosowano jednogłośnie, a to znaczy, że wcześniej nie pomylił się jeden radny, ale trzynastu! To oczywiście żart i nieprawda, bo wszystko, całe to przedstawienie było od początku do końca zaplanowane przez opozycję i przeprowadzone wyłącznie po to, aby pokazać prezydentowi i koalicji siłę: mamy 13 szabel. Nie chodziło o żadną merytoryczną dyskusję nad budżetem, ale tylko i wyłącznie o pokaz siły. A aby ją zademonstrować radny Rusiecki (z zawodu prawnik) zgłasza niezgodny z przepisami wniosek potencjalnie narażając tym samym budżet miasta w razie jego przyjęcia na podważenie przez Regionalną Izbę Obrachunkową. Od taka zabawa z zapałkami, tyle że kontrolowana, bo przecież autorzy scenariusza tej zabawy wiedzą, że się za chwilę z niej wycofają. Czy to polityka? Może.
A teraz po tym pokazie siły przychodzi czas na ugranie czegoś dla siebie. Czego? Moim zdaniem jeśli chodzi o miasto do ugrania nie ma nic – wiele z postulatów inwestycyjnych opozycji zostało uwzględnionych. W tej sytuacji do ugrania jest wyłącznie interes polityczny. Jaki? Jedyny polityczny interes jaki ja w swej, być może, naiwności, potrafię dostrzec to wzrost poparcia potencjalnych wyborców. Tyle że moim zdaniem takie zachowanie popularności wśród wyborców chyba nie przysporzy i trudno się z tym nie zgodzić. Być może więc istnieją jeszcze jakieś inne interesy. Jak to w polityce: zawsze komuś na czymś zależy. Na tym przecież ta polityka polega, a nasi radni to już nie są zwykli miejscy radni, ale prawdziwi politycy. Wytrawni. I ostro grają. Jak w Warszawie.
Arkadiusz Jakubowski

Dla wytrwałych czytelników jeszcze dwie kwestie:
1. Mówiąc o planowanym na ten rok deficycie budżetu Leszna radny Grzegorz Rusiecki z uporem mówi, że przekracza on 50 milionów złotych. To nieprawda. Deficyt Leszna według projektu ma wynieść 44,5 mln zł. Gdy go spytałem w kuluarach o jego liczenie, odparł, że deficyt wynosi ponad 50 mln zł bo trzeba doliczyć jeszcze spłatę należności, czyli 10 mln zł z tytułu wcześniej zaciągniętych przez miasto zobowiązań. Te 10 mln zł to tzw. rozchody budżetu, których do deficytu się nie zalicza. Deficyt to deficyt. Definicja jest jasno określona jako różnica między wydatkami a przychodami. Definicję można znaleźć tutaj (w artykule 217 ustawy): http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20091571240
2. I jeszcze taki mały kwiatuszek dla najwytrwalszych. Potwierdzenie, że wszystko było zaplanowane. Gdy już przegłosowano wniosek radnego Rusieckiego (ten pierwszy) o odesłanie projektu budżetu do komisji, wypłynęła kwestia wycofania z sesji uchwały zwiększającej dotację do żłobków (brak tej uchwały skutkuje wzrostem opłat dla rodziców). Miał o tym mówić wiceprezydent Leszna Piotr Jóźwiak, ale nie zdążył, bo przewodniczący ogłosił kolejną 5-minutową przerwę. Jóźwiak miał wrócić do tej kwestii po jej upływie, ale nie wrócił. To zaniepokoiło opozycję. Widać to na nagraniu z sesji (link: www.youtube.com/watch?v=fd5n-_mJYjA ). Najpierw radny Rusiecki poza mikrofonem dopytuje o Jóźwiaka, a Szczot odpowiada, że wiceprezydent zrezygnował z głosu. Po chwili do sprawy wraca kolejny opozycjonista radny Rajewski i następnie prosi o przerwę. I po tej przerwie pada wniosek o reasumpcję. Uważam, że opozycja była pewna, że po awanturze z budżetem, władze miasta złożą wniosek o wycofanie uchwały o żłobkach i wtedy opozycja w imię dobra rodziców i ogółu złoży wniosek o reasumpcję. Ot takie pijarowe zagranie. Fakt, że Jóźwiak jednak w tej sprawie nie zabrał głosu wyraźnie opozycję zaskoczył (widać to na nagraniach) i stąd wzięło się uzasadnienie wniosku o reasumpcję, które bardziej nadaje się do kabaretu, niż na sesję. Starzy wyjadacze mają rację: w polityce nic nie dzieje się przez przypadek, nawet w Lesznie.



Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza do tej publikacji.