Dodano: 2016-12-23 12:44   |   Dodał: a.jakubowski (Arkadiusz Jakubowski)   |   Kategoria: Aktualności

Toyota poszła na....

Motoryzacja

Toyota poszła na całość


W materiałach prasowych przedstawiających model C-HR napisano, że  projektanci stworzyli unikalny samochód wyróżniający się tle gamy modeli Toyoty. Z tym stwierdzeniem zgodzi się każdy, kto choć trochę interesuje się motoryzacją. A wielu doda jeszcze, że to model unikalny na tle całego segmentu crossoverów


    Żywiołowy rozwój nowoczesnych technologii w przemyśle i, co ważniejsze, coraz powszechniejszy dostęp do nich, sprawiły, że większość samochodów wprowadzanych współcześnie przez producentów na rynek różni się między sobą detalami. Nowoczesne pojazdy już seryjnie wyposażane są w nowoczesne systemy dbające o bezpieczeństwo jazdy, a niemal seryjnie w systemy ułatwiające jazdę i korzystanie z pojazdu. Aby się wyróżnić w tłumie nie wystarczy więc już tylko  zdać się na technikę, ale trzeba sięgnąć po coś więcej – po ludzką kreatywność, wizję i zdolności. To bardzo dobra wiadomość dla humanistów: w wysoce stechnicyzowanym świecie coraz większą role zaczynają odgrywać czynniki estetyczne, nazywane z angielska dizajnem. Dlaczego o takich sprawach piszę akurat w tym miejscu? Bo nowy crossover Toyoty model  C-HR jest najlepszym potwierdzeniem tych trendów. Japoński koncern, kojarzony do tej pory raczej z tradycjonalizmem i konserwatyzmem formy, stroniący od awangardowych rozwiązań, tym razem poszedł na całość. Ewidentnie! Bo wprowadzenie do seryjnej produkcji tak wyglądającego crossovera jest właśnie pójściem na całość. Koncepcyjne egzemplarze tego modelu zostały po raz pierwszy pokazane publicznie w 2014 roku w  Paryżu i w 2015 roku we Frankfurcie na targach motoryzacyjnych. Wielu producentów wykorzystuje takie imprezy, by pokazać nad czym pracują ich konstruktorzy. Natomiast rzadko (o ile w ogóle!) zdarza się, by ostateczna wersja modelu wprowadzana po takiej wstępnej prezentacji do seryjne produkcji tak niewiele różniła się od wstępnej studyjnej koncepcji. C-HR to wyjątek, bo seryjny model w zasadzie jest taki sam jak koncepcyjne modele pokazane w Paryżu i Frankfurcie. Być może wpływ na to miało entuzjastyczne  przyjęcie nowego crossovera podczas wspomnianych targów. W folderach reklamowych można przeczytać, że stało się to dzięki determinacji i wizji głównego projektanta  Toyoty  Kaziuko Isawy.
    „Spektakularny” to pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy przy moim pierwszym spotkaniu z crossoverem C-HR. Oczywiście gusty są różne, ale mnie ten samochód bardzo się  podoba. Foldery tłumaczą, że przy projektowaniu głównym  motywem przewodnim był kształt oszlifowanego brylantu, czyli diamentu i rzeczywiście jest to widoczne. Na przykład  w wytłoczeniach karoserii, w kształcie przednich i tylnych lamp, a nawet w kształcie foteli i wytłoczeniach podsufitki. Całość przywodzi mi na myśl pojazdy poruszające się w kosmicznej przestrzeni. Chyba jeszcze nigdy, pisząc o jakimkolwiek modelu, nie poświęciłem tyle miejsca jego wyglądowi. W przypadku C-HR nie sposób o tym nie pisać. W sformułowaniach z reklamowego folderu mówiących o innowacyjnej, muskularnej sylwetce nie ma cienie przesady. Całkiem uprawnione jest też inne stwierdzenie twórców C-HR, że to najlepszy projekt wnętrza samochodu w historii marki.
    Dni otwarte modelu zaplanowano wprawdzie dopiero na połowę stycznia (14-15 I 2017), ale  już teraz można zapoznać się z nim i umówić na jazdę próbną w salonie Toyota Mikołajczak. Mieliśmy okazję sprawdzić jak w praktyce sprawuje się na drodze to najmłodsze, wypieszczone  dziecko japońskiego koncernu.
    Toyota C-HR ma wypełnić lukę, jaka powstała w ofercie firmy po zakończeniu produkcji poprzedniej wersji RAV4 i jako miejski crossover na pewno świetnie wywiąże się z zadania. Nie tylko atrakcyjna linia nadwozia, ale też podniesiona pozycja kierowcy, duży prześwit i bardzo dobre właściwości jezdne predestynują go do wypełniania tej roli.
    Kierowcy przyzwyczajeni do dotychczasowych koncepcji japońskiego  koncernu z pewnością po zajęciu miejsca za kierownica będą zaskoczeni. Wprawdzie Toyota nigdy nie szczędziła na jakości używanych do wyposażenia materiałów, ale tym razem konstruktorzy wznieśli się naprawdę na wyżyny. Dodali też jeszcze do tego wyraźne znamiona luksusu. Toyota C-HR to bodaj jedyny model Toyoty z funkcją... podgrzewanej kierownicy (znanej dotąd z Lexusów).  We wnętrzu wszystko jest dopieszczone: dopracowane i zaplanowane (łącznie z szerokością ściegu na fotelach), tworzy spójną całość podkreślaną dyskretnymi niebieskimi podświetleniami.
     Testowaliśmy Toyotę C-HR z hybrydowym silnikiem i automatyczną skrzynią biegów w maksymalnym możliwym poziomie wyposażenia.     Model jest wyposażony chyba we wszystkie możliwe nowoczesne systemy. Jak na tak  zaawansowany stopień nasycenia automatyką korzystanie z niej nie nastręcza najmniejszych trudności. Wnętrze nie przytłacza nadmiarem przełączników, wskaźników, przycisków. W tym stworzonym od podstaw modelu udało się zachować charakterystyczny dla samochodów Toyoty przyjazny dla kierowcy klimat. Korzystanie z wszystkich funkcji jest intuicyjne, wszystkie niezbędne informacje dotyczące samochodu i jazdy wyświetlane są na ekranie znajdującym się na wprost kierowcy między obrotomierzem i licznikiem prędkości. Z kolei duży, dotykowy ekran umieszczony w centralnej części konsoli pełni raczej funkcję centrum multimedialnego  i informacyjnego, które swobodnie może obsługiwać także pasażer z przedniego fotela. Kierowcy te zadania ułatwia oczywiście wielofunkcyjna kierownica, dzięki czemu nie musi odrywać wzroku od drogi.
    Jest kilka systemów w tym modelu, na które warto zwrócić uwagę. Bardzo wydajny i efektywny jest asystent utrzymania pasa ruchu, asystent martwego pola działający z obu stron pojazdu (bezcenne w ruchu autostradowym), system automatycznej zmiany świateł długich, który zmienia je za nas podczas jazdy poza miastem, czy też system rozpoznawania znaków (głównie ograniczenie prędkości), który pomaga... unikać mandatów. Szczególną uwagę należy zwrócić na dwa systemu. Pierwszy to RCTA. Jest to system ostrzegania o ruchu poprzecznym  z tyłu pojazdu. Kamery cofania były prawdziwym wybawieniem dla kierowców, którzy nie do końca radzili sobie z cofaniem, a i ci doświadczeni z czasem docenili ich zalety. Toyota idzie o krok dalej. System RCTA umożliwia uniknięcie zderzenia przy cofaniu z pojazdami, które zbliżają się do nas z boku, co jest bardzo przydatne przy wyjeżdżaniu tyłem z miejsca parkingowego, z bramy posesji, czy z garażu. Kolejnym manewrem, który wielu osobom sprawia trudność jest parkowanie. Stąd nowoczesne systemy ułatwiające ten manewr.  Toyota C-HR w tym względzie bardzo pomaga kierowcy oferując mu rozbudowanego asystenta parkowania. Wykryje on nie tylko wolne miejsce do zaparkowania, ale też pomoże nam (a w zasadzie zrobi to za nas)  zaparkować. I tu ciekawostka: zaparkować nie tylko równolegle, ale też... zaparkować tyłem.
    C-HR to model, który szybko zapada w serce. Być może dlatego, że rzeczywiście widać w nim, ile serca włożyli jego twórcy w to, by użytkownik czuł się w nim naprawdę dobrze. A z pewnością na samopoczucie wpływa też możliwość... słuchania ulubionej muzyki. I tutaj docieramy do prawdziwej wisienki na torcie. Toyota C-HR została wyposażona  w sprzęt audio firmy... JBL. Efekty?   Efektów konieczne trzeba posłuchać.
Jan Borowiak

REPORTER nr 2091 page 007



Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza do tej publikacji.