Dodano: 2016-12-23 11:50   |   Dodał: a.jakubowski (Arkadiusz Jakubowski)   |   Kategoria: Aktualności

Ratusz

Rozmowa

Perła w koronie miasta

O kondycji najważniejszego symbolu całego Leszna, ale też o przeszłości i przyszłości ratusza z Maciejem Urbanem, Miejskim Konserwatorem Zabytków rozmawia Karolina Sternal

Na co choruje leszczyński ratusz?
On choruje na chroniczną wilgoć, przynajmniej od stu lat. Próbowano coś z tą wilgocią zrobić, ale wszelkie działania jakie podejmowano do naszych czasów nie przyniosły rezultatu. Niemcy chcieli nawet rozebrać ratusz. Powodem tego miał być właśnie kiepski stan techniczny budowli, gdyż nie dawali sobie rady z wilgocią. Sytuacji nie zmienił także ostatni remont przeprowadzony w połowie lat dziewięćdziesiątych. Wilgoć na murach ciągle się pojawia. Mało tego. Teraz mamy do czynienia już nie tylko z wilgocią, ale także z wykwitem na elewacji różnego rodzaju pleśni. Widać to gołym okiem, szczególnie na elewacji wschodniej, która w ciągu dnia jest mniej oświetlona.

Wilgoć widać nie tylko na samym dole, ale także pomiędzy przyziemiem a pierwszą kondygnacją poniżej okien. Jaka może być przyczyna tego zjawiska?
Na ścianach przyziemia zostały prawdopodobnie nałożone tynki renowacyjne, które wewnątrz swojej struktury gromadzą zarówno wilgoć, jak i niebezpieczne sole i dlatego to wszystko nie wydostaje się na zewnątrz. Jeżeli wyżej nie zostały one położone, to na zasadzie podciągania kapilarnego ta cała wilgoć przez cały czas wędruje w górę wewnętrzną częścią muru. Ona może przemieszczać się nawet na siedem, osiem metrów w górę i dlatego tak wysoko wykwita. Powodem tych wykwitów może być też kondensacja pary pochodzącej z lokalu gastronomicznego znajdującego się na parterze budynku. Dodam jeszcze, że najbardziej niepokojące zjawiska w formie tych ciemnych plam występują na nowej substancji muru, w miejscu zdjętych kamiennych elementów wystroju ratusza.

Równolegle z rewitalizacją Rynku miasto chce zająć się ratuszem. Zanim jednak samorząd przystąpi do działania należy ustalić co trzeba zrobić, aby ratusz uleczyć z wilgoci. W tym celu zaprosił Pan do Leszna fachowców z Torunia.
Poprosiliśmy o konsultacje panie z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika – Marię Rudy i Bożenę Zimnowodę-Krajewską, które bardzo dobrze się na tych sprawach znają. Wykonywały już tego typu ekspertyzy w całej Polsce i doprowadziły wiele obiektów do bardzo dobrego stanu. Obie panie przyjechały do Leszna, dokładnie obejrzały ratusz i pobrały kilka próbek tynku do dalszych analiz laboratoryjnych. Dopiero te analizy powiedzą nam coś więcej. Niewykluczone, że takich próbek będzie trzeba pobrać więcej na różnych wysokościach ratusza, na jego elewacji, aby zobaczyć skąd ta woda kapilarnie przesiąka – czy z samego gruntu, czy dopiero wyżej? Jeżeli się okaże, że w przyziemu jest bardziej sucho i mamy do czynienia z wilgocią na wysokości pierwszej kondygnacji, to możliwe, że to jest jakaś kondensacja pary w sklepieniach pozornych, które zostały założone tutaj podczas ostatniego remontu w latach dziewięćdziesiątych. Dopiero kiedy ustalimy, gdzie tkwi przyczyna, można będzie ocenić jak jej zaradzić.

Wartość ratusza to tylko sentyment nas mieszkańców?
Ratusz jest najważniejszym budynkiem świeckim w mieście, nic bardziej interesującego w Lesznie w tej kategorii nie mamy. Przypomnę, że ratusz pochodzi z pierwszej połowy XVII wieku i pierwotnie wyglądał nieco inaczej. Początkowo był to renesansowy budynek z płaskim dachem i attyką, z jego wystroju pozostało kilka rzeźbiarskich elementów z elewacji, obecnie przechowywanych na piętrze ratusza. Później parę razy zmieniał swoje oblicze. Obecna kolorystyka została nadana ratuszowi dopiero w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Przystępując do jego odnowienia chcemy przywrócić dawne kolory, a właściwie ich brak.

Czyli nie był malowany farbami?
Tak, tyle już udało się nam ustalić, że ratusz nigdy wcześniej, przynajmniej w swojej fazie barokowej, nie był malowany farbami. Pierwsze analizy pobranych próbek tynków potwierdziły takie przypuszczenia. Kolorystyka ratusza wynikała z samej barwy i struktury zastosowanych tynków piaskowo-wapiennych oraz rzucanego światłocienia, który subtelnie podkreślał wykonaną w tynku dekorację i podziały architektoniczne elewacji, co w zupełności wystarczało, bez dodawania kontrastujących kolorów. Potwierdzają to też źródła ikonograficzne. W Muzeum Okręgowym w Lesznie znajduje się między innymi mały, realistycznie namalowany obraz olejny z pierwszej poł. XIX w., przedstawiający panoramę miasta z dominującą wieżą ratusza w takich właśnie piaskowych kolorach. Krótko mówiąc, obecnie istniejąca kolorystyka tego budynku, pomimo naszego przyzwyczajenia, jest nieprawidłowa i nie znajduje żadnego uzasadnienia źródłowego.

Jeśli już mówimy o architekturze leszczyńskiego ratusza, to czy obecny kształt jest tym co zostało pierwotnie zaprojektowane?
Pierwotny, późnorenesansowy budynek, z którego niewiele pozostało, powstał w latach 1637–1639 prawdopodobnie według projektu Krzysztofa Bonadury Starszego. Później ratusz co najmniej trzykrotnie płonął i był odbudowywany przez różnych budowniczych. Wiadomo, że w 1660 r. Marcin Woyda zbudował obecną wieżę. Żadne źródła natomiast nie potwierdzają wystarczająco udziału Pompeo Ferrariego w kolejnej przebudowie po pożarze w 1707 r. Przypisywane mu autorstwo obecnego wyglądu budynku opiera się jedynie na pewnych analogiach stylistycznych i jego związkom z rodziną Leszczyńskich. Z kolei poprzez powiązania z rodziną Sułkowskich z ostatnią przebudową prawdopodobnie miał coś wspólnego Dominik Merlini, autor między innymi warszawskich Łazienek. Ratusz jest zatem dziełem różnych artystów z różnych epok, a tak jak go widzimy obecnie, w późnobarokowej, klasycyzującej formie, powstał pod koniec XVIII wieku. Z tym, że w 1790 roku znowu spłonął i wówczas doszczętnie został zniszczony jego bardzo wysoki dach spadzisty – tzw. polski łamany, którego już nigdy nie odbudowano, ponieważ w kasie miejskiej brakowało pieniędzy, a niebawem wybuchły wojny napoleońskie. Co prawda wszyscy przyzwyczailiśmy się do tego wyglądu ratusza bez wysokiego dachu i trudno sobie nawet dzisiaj wyobrazić jak on by z nim wyglądał, ale właśnie z tego powodu budynek ma nieco zachwianie proporcje. Tego nie widać z perspektywy Rynku, ale kiedy oglądamy rysunki elewacji, to da się zauważyć wielkie dysproporcje pomiędzy korpusem budynku, a bardzo wysoką wieżą. Jeśli już jesteśmy przy wieży, to chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na obecny zegar. Został on zamontowany w 1956 roku bez zgody konserwatorskiej. Chcemy to zmienić i przywrócić dawny ciemny zegarowy cyferblat, który wydawał się nieco większy od obecnego. Jestem przekonany, że te planowane, kompleksowe działania przy elewacji nadadzą ratuszowi piękny, dostojny wygląd. Z uwagi na wysokie koszty, problemy techniczne oraz wątpliwości o charakterze doktrynalnym, prawdopodobnie nigdy nie zostanie odbudowany spadzisty dach tego budynku. Zbyt wiele czasu upłynęło od jego zniszczenia w 1790 r. Mogłoby to się zmienić w przypadku odnalezienia nowych źródeł, a dodam, że wszystko jest możliwe, bowiem przykładowo całkiem niedawno w Rosji zostały odnalezione oryginalne projektu zamku w Rydzynie.

Wracając do współczesności i zamiarów związanych z rewitalizacją Rynku, elementem której ma być remont ratusza i jego zagospodarowanie. Od chwili, gdy na początku lat dziewięćdziesiątych ratusz przestał być siedzibą magistratu pozostał wprawdzie najbardziej rozpoznawalnym symbolem Leszna, ale jednocześnie martwym symbolem. Są pomysły, aby do ratusza powrócili ludzie?
My to nawet nazywamy takim ponad dwudziestoletnim pustostanem, rzadko kiedy użytkowanym. W momencie, gdy w połowie tego roku pojawiło się w strukturach Urzędu Miasta Leszna Biuro Miejskiego Konserwatora Zabytków prezydent Łukasz Borowiak zasugerował, aby razem z Biurem Promocji i Rozwoju Miasta umieścić je w przyszłości właśnie w ratuszu. Obecne biura tych wydziałów, znajdujące się w brzydkim i małym budynku przy Alejach Jana Pawła II 21a, nie zapewniają dostatecznych warunków do pracy, a jako mało reprezentatywne są wręcz zaprzeczeniem samej idei promocji miasta Leszna jako symbolu gospodarności, ładu i porządku. Tymczasem mamy tu na środku Rynku ten pustostan. Myślimy, że oba biura jak najbardziej mogą zafunkcjonować na drugim piętrze. Natomiast pierwsze piętro nadal będzie pełniło swoją funkcję reprezentacyjną, wystawową i konferencyjną, ale też będzie służyło jako sala ślubów. Na ostatniej kondygnacji nadal pozostanie galeria MBWA.

Jakie Pan osobiście ma nastawienie do takiej zmiany miejsca pracy?
To jest piękne miejsce, w którym przyjemniej będzie pracować, spotykać i rozmawiać z ludźmi oraz przekonywać ich, że pewne rzeczy przy zabytkach warto robić porządnie. Uważam, że miasto powinno dać przykład jak troszczyć się o to, co mamy najcenniejszego, o to co zbudowali dla siebie i dla nas nasi przodkowie.

REPORTER nr 1990 page 007REPORTER nr 1990 page 009



Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza do tej publikacji.