Dodano: 2016-12-23 11:43   |   Dodał: a.jakubowski (Arkadiusz Jakubowski)   |   Kategoria: Aktualności

Roxana

Reportaż

Zawodowo spełniam marzenia


W sześćdziesięciu sekundach zamknęła swoją miłość do kina i to była jej przepustka do jury Międzynarodowego Festiwalu Filmów Młodego Widza w Poznani. W jednej minucie opowiedziała siebie.

– Kiedy ktoś mnie pyta kim chcę być w przyszłości, odpowiadam – Roxaną Lewandowską. Chcę być własnym głosem, a nie czyimś echem.
    Rozmowę z 17-latką z Leszna zaczęłam od pytania, które pierwsze przyszło mi do głowy: gdzie jej pasja fotografowania miała początek?
    – To jest zawsze najgłupsze pytanie –  Roxana Lewandowska walnęła prosto z mostu.
    Ale jako dobrze wychowana osoba odpowiedziała, że od sześciu lat wędruje z aparatem fotograficznym, że to się zaczęło w pierwszej klasie gimnazjum, że nie wyobraża sobie życia bez robienia zdjęć. Potem opowiedziała mi jak w domu znalazła radziecką Smienę – prezent taty na pierwszą komunię. Aparat nie działał, ale wyobraźnia tak. W głowie pootwierały się szuflady, do których Roxana powkładała swoje myśli i wizje. Gdy dostała pierwszą lustrzankę wiedziała, że nie chce robić zdjęć byle jakich.Alicja
- Z dzieciństwa najbardziej lubię bajkę „Alicja w Krainie Czarów” w animacji Disneya, bo pokazuje siłę wyobraźni. Przecież w robieniu zdjęć właśnie chodzi o poruszenie jej najcieńszych strun.
    Kiedy w kinach pojawiła się wersja filmowa bajki według Tima Burtona, bała się, że ten dorosły facet zniszczy jej dziecięcą wizję. Roxana nie lubiła reżysera, który miał na koncie filmy „Sok z żuka” czy „Edward Nożycoręki”.  Ale w kinie pokochała jego „Alicję”, zachłysnęła się Timem Burtonem.   
    Roxana zdecydowała się zrobić sesję fotograficzną w klimacie ulubionej bajki. Koleżankę z klasy namówiła do pozowania. (Po kilku latach dziewczyny nadal współpracują przy ważniejszych projektach Roxany. – Wiem, że ona sprosta temu, czego od niej oczekuję.)
    Plenerem był las. Modelka niczym bajkowa Alicja miała loki i białą sukienkę. Rekwizytem była filiżanka – nawiązanie do przyjęć herbacianych z Królikiem i Szalonym Kapelusznikiem.  
    – W pewnej chwili wyłoniło się stado jeleni. Modelka zrobiła minę, na którą czekałam – była  naturalnie zdumiona. Przez ponad sto zdjęć próbowałam z niej wydobyć konkretne emocje, a w tej jednej chwili to się stało, przez zupełny przypadek. Długo to właśnie zdjęcie było moją wizytówką.  
    Roxana lubi bazować na emocjach.
    – Nie zależy mi na zdjęciach, na których ludzie chcą tylko dobrze wyglądać. Pracuję z tymi, którzy w stu procentach poddają się temu o co ich proszę. Nie chcę by udawali, ale żeby byli prawdziwi. Staram się im w tym pomóc, nie będąc kimś z boku, ale stając się uczestnikiem wydarzenia. Rozmawiam, czekam, obserwuję i w pewnej chwili łapię najlepszy moment. Tak było w trakcie jednej z sesji na rynku w Lesznie. Miałam wizję zdjęcia dziewczynki z zapałkami. Modelka była owinięta kocem, obmalowana, trzymała zapałki. Robimy zdjęcia, a nagle jeden, potem kolejny przechodzień rzuca jej pieniądze. To było fajne. Czyli kogoś poruszył ten widok.Słowo, dźwięk, obraz
Roxana w tym co robi, chce zatrzymywać obraz świata. Zdjęcia to jedno. Film to drugie. Pisanie to trzecie.
    - Zawsze miałam nadmiar pasji. Może przez to nie jestem typową nastolatką. Dziękuję, że mam fotografię i pisanie, bo nie mam czasu na bezcelowe imprezowanie. Nawet się cieszę, że odstaję od tłumu, tworząc własną ścieżkę. Nie chcę być echem, ale własnym głosem. Jeśli ktoś zadaje mi pytanie, kim chcę być w przyszłości, odpowiadam, że Roxaną Lewandowską. Lubię robić takie rzeczy, które zaowocują w przyszłości. Lubię wychodzić z ram.
    Dobrze się tak rozwarstwiać?
    – Daleko nie szukać. Stanisław Grochowiak pisał wiersze i prozę, malował. Nie ma nic złego w chodzeniu tyloma ścieżkami.  
    Roxana uważa, że każda podróż zaczyna się od wyjścia z domu. Nigdy nie zapomina zabrać ze sobą  urządzeń, które rejestrują obraz i dźwięk. Dziewczyna nie chce czegoś przegapić. Tłumaczy, że ogląda świat wybiórczo, detalami. Patrzy na niego nie oczami, ale poprzez obiektyw aparatu fotograficznego.  
    – Na ulicy zobaczyłam mamę z dzieckiem. Szli, a dziecko trzymało w ręce misia, tak jakby go prowadziło. Wiem, że za jakiś czas wykorzystam ten epizod w jakiejś sesji bądź filmie. Często jest tak, że pomysły do mnie wracają. Zapamiętuję sny, bo one też mnie inspirują. Sporo dają mi podróże po świecie, a właściwie ludzie, którzy tworzą klimat miejsca. Staram się być podróżnikiem, nie turystą.
    Dlatego będąc z rodzicami na Dominikanie pojechała w miejsce, którego nie wpisano do przewodnika.
    – W hotelu poznałam dziewczynę, która w nim pracowała. Fajnie nam się rozmawiało. Zabrała mnie do swojego domu, w którym nie było luksusów. Zobaczyłam prawdziwą Dominikanę i zwyczajnych ludzi, którzy myją się w wodzie płynącej obok domu. Zatrzymałam to w kadrach filmów, które tam kręciłam.Autorytety
W 2009 roku Roxana poszła na wieczór poetycki Krystyny Grys.
    – Podobały mi się jej wiersze. Dostałam autograf. Było to dla mnie niesamowite przeżycie. Pięć lat później sama zaczęłam pisać i od razu wysłałam jej swoje wiersze, a ona zaproponowała spotkanie i rozmowę. Teraz jestem dumna, że mogę siedzieć obok Krystyny Grys – mojego autorytetu i porozmawiać jak dobre znajome.  
    Roxana uważa, że ci, którzy czytają jej wiersze uznają je za autobiograficzne, a to nieprawda.
    – Staram się tylko poruszać w ludziach emocje. Piszę o tym co mnie otacza.
    Lubi patrzeć na na reakcje tych, którzy słuchają jej poezji, oglądają zdjęcia i filmy.
    – Wtedy najwięcej wyczytuję z ich twarzy. Płaczą albo się śmieją, a sztuka musi wywoływać emocje. Kiedy po raz pierwszy publicznie czytałam swoje wiersze wiele osób płakało. To było takie wow – moje wiersze to sprowokowały.  I wiem, że dobrze czasami popłakać. Oczyszczają się oczy, a potem lepiej widzi się świat. Jeśli moje wiersze mają być wrednym uderzeniem w twarz, że aż lecą łzy, to dobrze. Lepiej się obudzić teraz niż za 30 lat.
    Siedemnastolatka ma nadzieję, że świat o niej usłyszy. To tak po trochu się dzieje. Roxana razem z koleżanką Danką Sikorską organizuje spotkania poświęcone literaturze, a właściwie pisarzom i poetom, którzy nie byli „grzeczni” np. Charles Bukowsky albo Rafał Wojaczek. Spotkania odbywają się w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Lesznie. Roxana wygrała konkurs na teledysk do poezji Stanisława Grochowiaka, który odbył się w czasie Festiwalu Grochowiaka w Lesznie. W końcu przyjęto ją do jury Międzynarodowego Festiwalu Filmów Młodego Widza w Poznaniu. Najpierw jednak musiała wykonać zadanie.
        – Miałam minutę na wyrażenie tego, czym jest dla mnie film. Kiedy czytałam regulamin wpadały kolejne pomysły. Skoro jednak film jest dla mnie całym życiem pokombinowałam z aparatem, zastosowałam proste cięcia kadru, by widz miał wrażenie, że kamera idzie za mną.
    W 60 sekundach padły nazwiska tych, których ceni najbardziej: Alana Rickmana, Tima Burtona, Vincenta Price, Walta Disneya.
    – Myślę, że ten festiwal to początek czegoś nowego. No i będę miała co dopisać do portfolio, gdy będę składać papiery na łódzką filmówkę.
    Roxana ma plan: nie chce być pionkiem w grze zwanej sztuką, chce w niej zaistnieć.
    – Póki co amatorsko zajmuję się  fotografią, pisaniem, filmem, ale profesjonalnie spełniam marzenia Jedno z nich to znaleźć się blisko Tima Burtona, nawet gdybym tylko miała mu podawać kawę. Chciałabym kiedyś usiąść obok niego i porozmawiać.
JUSTYNA RUTECKA-SIADEK

REPORTER nr 1990 page 005REPORTER nr 1990 page 006



Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza do tej publikacji.